niedziela, 9 stycznia 2011
Porządek musi być! Albo nie musi?
Kiedy zainteresowałam się BLW zaraz natrafiłam na mnóstwo zalet tej metody, ale zostałam również lojalnie ostrzeżona - ma ona też swoje wady. Niby nie jest ich wiele, bo zaledwie dwie, ale za to jakie ;) O jednej z nich wspomniałam już wcześniej - presja otoczenia, ale druga jest straszniejsza ... to BAŁAGAN!!! Dziecko ucząc się jeść nie wie co to takiego porządek, dla niego takie pojęcie nie istnieje. Marchewka na talerzu jest równie inetersująca co na podłodze. I tu serce boli mnie najbardziej, bo jedno wiedzieć, że tak będzie a drugie pogodzić się z tym. I nie chodzi o to, że zawsze po jedzeniu trzeba wytrzeć pół podłogi (przynajmniej będę miała fragment domu utrzymany w należytym porządku ;-) ), ale najwięcej sił kosztuje mnie powstrzymanie się od interwencji, gdy widzę jak MałaW sięgając po coś coś innego strąca rękawem... Z drugiej strony dobrze jest patrzeć jak dziecko potrafi zająć się czymś tak bez granic - kiedy sięga po fasolkę to ziemniak przestaje istnieć. Godne pozazdroszczenia...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz